Rozmowa z Moniką Kabacińską, współtwórczynią Teatru Atofri
Iwona Szlefarska (dziecipoznan.pl)

2011-10-22

Dziecko uczestniczy w tym, co się dzieje na scenie. Czuje, że jest w tym świecie - tak o spektaklach dla najnajmłodszych dzieci mówi Monika Kabacińska, współtwórczyni Teatru Atofri.

Iwona Szlefarska (dziecipoznan.pl): Czy pamięta Pani swój pierwszy pobyt w Teatrze?

Monika Kabacińska: Pochodzę z Koszalina, a tam nie było teatru dla dzieci, dlatego teatr kojarzy się mi dopiero z czasami szkolnymi. Jednak z dzieciństwa pamiętam sytuacje związane ze sztuką, z plastyką. Mój ojciec prowadził przez wiele lat Biuro Wystaw Artystycznych i ja byłam w pewnym sensie maskotką wydarzeń, które realizował. Przyjeżdżali artyści, towarzyszyła tym wydarzeniom wyjątkowa atmosfera ludzi z polotem. Umożliwiło mi to kontakt ze sztuką od najmłodszych lat.

IS: W którym momencie postanowiła Pani zostać aktorką?

MK: Ja nigdy nie postanowiłam być aktorką. Mam wykształcenie muzyczne i taneczne. Przez kilkanaście lat byłam związana z Zespołem Plastyki Ruchu Teresy Nowak. W swoich działaniach p.Teresa realizuje chreografie "plastyki ożywionej", związane ściśle z rytmiką. Rytmikę kojarzymy zwykle z zajęciami w przedszkolu, ze śpiewaniem, instrumentami perkusyjnymi i chodzeniem do rytmu, albo i nie:) – to jest jednak tylko część edukacyjna rytmiki. Natomiast druga część - część artystyczna, to wyrażanie tańcem emocji zawartych w muzyce i pokazanie ruchem elementów muzyki, takich jak melodia, rytm, dynamika.

W 2005 roku pojechałyśmy z Beatą Bąblińska (współtwórczynią teatru Atofri – przyp. red.) na festiwal taneczny na Cypr. Brałyśmy udział w projekcie przygotowanym przez Teresę Nowak i Bogdana Żyłkowskiego. Był to godzinny spektakl – muzyczno-aktorski performance. Po tym wydarzeniu stwierdziłam, że wszystkie moje umiejętności - muzyczne i taneczne - chciałabym wykorzystać do realizacji projektu dla dzieci. Beata, która w tym czasie brała udział w realizacji pierwszego w Polsce spektaklu dla najnajmłodszych w Centrum Sztuki Dziecka, zaproponowała, żeby to połączyć, żeby wejść w formę bardziej teatralną, mniej taneczną. I tak powstał Teatr Atofri.

IS: Jaka była reakcja otoczenia na pomysł stworzenia teatru dla roczniaków czy dwulatków?

MK: Nie do końca entuzjastyczna. Brakowało spektakli dla tak malutkich dzieci, dzięki temu otoczenie przekonywało się, że to dobry pomysł. Wsparciem było Centrum Sztuki Dziecka i Zbigniew Rudziński, który jest specjalistą od teatru dla najnajmłodszych w Polsce, i to za jego inicjatywą ten rodzaj teatru do Polski zawitał.

IS: Czy od początku udawało się zapełnić salę małymi widzami?

MK: Na początku faktycznie nie było za dużo widzów. Potem skrystalizowała się sytuacja taka, jaką mamy dziś, czyli widownia zwykle jest pełna. Jesień i zima to dla teatru idealny czas. Późną wiosną, w maju, czerwcu nie zawsze sala jest pełna, widzowie mają alternatywę w postaci pikników i wyjazdów. Ale często biletów brakuje.

IS: Czy dzieci przychodzące na przedstawienia wracają?

MK: Wracają. Mamy takich widzów, którzy wracają nawet na ten sam spektakl.

IS: Teatr Atofri w swoim repertuarze ma już 7 przedstawień, które jest Pani ulubionym?

MK: Trudno powiedzieć, w każdym z nich jest coś innego. Lubię momenty kontaktu z widzem, z dzieciakami, które są blisko. Bardzo lubię "Pana Satie" właśnie przez to, że podłużne ustawienie sceny daje bliskie siedzenie, a dzieci po prostu są „wciągnięte” w przedstawienie. Po roku grania tego spektaklu nadal jest dla mnie fascynujące jak dzieci go odbierają. Dla mnie chwilami tam się „nic nie dzieje”, jest bardzo wolna narracja, a dzieci siedzą wpatrzone, zahipnotyzowane. W "Jabłonce" natomiast jest świetny moment jak jabłko znika. W "Grajkółku" lubię to, że gramy z rymowanym tekstem Maliny Prześlugi.

IS: Kiedy kolejna premiera?

MK: W grudniu, spektakl "Kołysanki". To dla nas kolejne wyzwanie, żeby było ładnie, kameralnie, z duchem i nie nudno.

IS: Dzieci są bardziej wymagającym widzem niż dorośli?

MK: Tak! Dziecko jak się znudzi, to nie będzie tego ukrywać. Gada, wychodzi, chce do toalety...

IS: W ostatnim czasie Teatr Atofri dostał trzy prestiżowe nagrody. Grand Prix XV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży "Korczak"  jest największym wyróżnieniem jakie można dostać w Polsce. Otrzymaliście także nagrodę na międzynarodowym festiwalu w Bukareszcie. Wszystkie te nagrody za spektakl "Pan Satie".

MK: Na "Korczaku" byłyśmy głównie w towarzystwie renomowanych teatrów instytucjonalnych, tym bardziej jest to dla nas wielkie wyróżnienie. Oprócz Grand Prix dostaliśmy także nagrodę "Słonecznika" za realizację spektaklu "Pan Satie" dla wszystkich osób, które były w niego zaangażowane. Tak się zdarzyło, że w sobotę odbierałyśmy nagrodę w Bukareszcie, gdzie występowały teatry z całej Europy. O Korczaku dowiedziałyśmy się na drugi dzień, jeszcze w Bukareszcie. Dotarł do nas email z werdyktem jury festiwalu. Przeczytałyśmy o "Słoneczniku" i bardzo się ucieszyłyśmy. Czytałyśmy jednak dalej i po prostu zaczęłyśmy piszczeć jak nastolatki, gdy odkryłyśmy, że przyznano nam Grand Prix. 
Na festiwalu "Korczak" są także obecne teatry dla starszych dzieci. Grand Prix dla Atofri to docenienie sztuki dla najmłodszych. Cieszę się z nagród, które otrzymaliśmy, dają nam dodatkowe świadectwo jakości.

IS: W jaki sposób spróbowałaby Pani przekonać rodziców by przyprowadzili na przedstawienie swoje dzieci?

MK: Po pierwsze trzeba powiedzieć, że jest to alternatywa dla rozwoju małych dzieci. Oprócz tego, że oglądają bajki, że rodzice pokazują im ładne książki, zabierają na rozwijające zajęcia, mogą jeszcze wyjść z nimi do teatru specjalnie przygotowanego dla nich - jest to urozmaicenie. To forma teatru, która jest bliska dziecku. Staramy się wszystko tak przemyśleć, żeby dziecko się nie bało. To bezpieczeństwo jest zagwarantowane przez bliskość sceny, przez to, że dzieci siedzą na poduszeczkach, przez to, że rodzic jest w pobliżu, a na widowni jest cały czas półmrok - nigdy nie jest ciemno, 
Dziecko uczestniczy w tym, co się dzieje na scenie. Czuje, że jest w tym świecie. W "1-2-3... szukam!" Paweł Wódczyński szuka Beaty pod dywanem, na którym siedzą dzieci, w "Panu Satie" dotykamy dzieci rekwizytami z papieru, w "Jabłonce" dzieci wąchają z nami jabłko. Po spektaklach jest zabawa na scenie, dzieci mogą dotknąć i wypróbować rekwizytów. Po przedstawienu "Pan Satie", w którym wykorzystujemy duże ilości papieru, jedna z mam powiedziała: idź, idź dziecko, pobaw się, bo takiego bałaganu w domu to nie będzie...
 
Monika Kabacińska współtworzy od 2008 roku Teatr Atofri. Ideą Atofri jest zarazić magią teatru, który rozmawia z dzieckiem dźwiękiem, kolorem, formą, ruchem, gestem, opowiada o otaczającym świecie w sposób prosty i poetycki. W 2011 Teatr otrzymał trzy prestiżowe nagrody, między innymi Grand Prix XV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów dla Dzieci i Młodzieży "Korczak" za spektakl "Pan Satie".



Chcesz dostawać na bieżąco informacje o wydarzeniach dla dzieci w Poznaniu?
Zapisz się na newsletter portalu dziecipoznan.pl



GALERIA
Rozwiń


WIZYTÓWKA
Zwiń


KOMENTARZE
Rozwiń
KOMENTARZE FB


PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:
Zwiń
KALENDARZ IMPREZ
NADCHODZĄCE WYDARZENIA
REKLAMA









WIĘCEJ KATEGORII:

KULTURA
MUZEA  |   TEATRY  |   KINA  |   DOMY KULTURY  |   BIBLIOTEKI  |   WYWIADY
URODZINKI DLA DZIECI
SALE ZABAW  |   RESTAURACJE  |   MIEJSCA NIETYPOWE
O NAS
REKLAMA  |   KONTAKT
AKTYWNIE
KĄPIELISKA  |   WYCIECZKI  |   PARKI  |   PLACE ZABAW  |   CZAS DLA RODZINY  |   TOP ATRAKCJE W POZNANIU
ZAJĘCIA
POZALEKCYJNE/ WARSZTATY  |   LATO W POZNANIU  |   ZIMA W POZNANIU
STYL ŻYCIA
KONKURSY  |   NOWOŚCI WYDAWNICZE  |   PORADY  |   FELIETONY  |   RECENZJE  |   PLASTYKA DLA DZIECI  |   ZABAWY RUCHOWE  |   PRZEPISY
KATALOG FIRM
Kultura  |  Miejsca przyjazne rodzinie  |  Opieka nad dziećmi  |  Organizacja urodzin  |  Sport  |  Usługi dla dzieci i rodzin  |  Warsztaty i zajęcia dla dzieci  |  



dzieciPOZNAN.pl © 2016 All Rights Reserved
Es-Art.pl