Teatr Atofri przyciąga małych widzów już od ponad trzech lat. Niezmiennie przez ten czas wzbudza w widzach pozytywne emocje, bawi, cieszy, inspiruje a przede wszystkim pozwala już nawet rocznym dzieciom na kontakt ze sztuką, na kontakt małych dzieci z dużym teatrem. Bo choć Teatr Atofri tworzy zaledwie kilka osób (trzonem są oczywiście Beata Bąblińska oraz Monika Kabacińska) to efektem ich zaangażowania i pracy są spektakle na bardzo wysokim poziomie. Widać w nich ogromny szacunek do najnajmłodszych widzów, do ich możliwości poznawczych oraz odczuć estetycznych.
Nie inaczej było na premierowym przedstawieniu „Lulajka”. „Opowiadane ruchem historie z pogranicza jawy i snu przeplatane są starodawnymi pieśniami do kołyski. Gwiazdkom na wyciągnięcie ręki towarzyszą dźwięki harmonii” Te słowa pochodzące z oficjalnego opisu przedstawienia dobrze ilustrują nastrój spektaklu. Nie ma jednak obawy, że dzieci zdrzemną się na „Lulajce”. Dźwięki muzyki płynące z harmonii momentami stają się nad wyraz radosne. Oszczędna scenografia i minimum rekwizytów nie stają na przeszkodzie by na scenie zawitał pociąg czy czaple? (interpretacja moja), koguty? (interpretacja mojego męża) pawie? (interpretacja starszej córki), ptaki? (młodszej córki).
Spektakl jak zwykle wciąga i przykuwa uwagę. Jasna scenografia, duża ilość światła, spokojna, radosna muzyka sprawiają, że „Lulajki” żaden maluch nie powinien się wystraszyć.
Wszystkich rodziców małych dzieci, którzy jeszcze nie byli z nimi w teatrze, gorąco zachęcam do wybrania się na spektakle dla najnajmłodszych. Przedstawienia tzw. teatru inicjacyjnego są zawsze dostosowane do percepcji najmłodszych widzów. Dzieci siedzą na poduszkach, bezpośrednio przed przestrzenią, na której obywa się spektakl. Rodzice mogą być bezpośrednio przy nich. Po spektaklu maluchy mogą wejść na scenę.